Masc
Propolis (kit pszczeli) to żywiczna mieszanina, którą pszczoły uszczelniają ul — zawiera ponad 300 związków, w tym flawonoidy (galangina, pinocembryna, chryzyna), kwasy fenolowe (kwas kawowy i jego ester fenetylowy, CAPE) oraz olejki eteryczne. Działa bakteriobójczo, przeciwgrzybiczo, przeciwwirusowo, przeciwzapalnie i miejscowo znieczulająco, a przy tym przyspiesza ziarninowanie. Maść propolisowa jest domową odpowiedzią na drobne rany, skaleczenia, otarcia, zajady, pęknięcia skóry i zakażone zadrapania. Do składu dokładamy macerat z nagietka (regeneracja naskórka) i liścia babki lancetowatej (aukubina i garbniki — działanie ściągające i przeciwbakteryjne), co daje preparat jednocześnie odkażający i gojący. Kluczem technicznym jest to, że propolisu nie da się rozpuścić w samym oleju — najpierw robi się z niego wyciąg alkoholowy, dopiero potem wprowadza do podłoża tłuszczowego.
Zewnętrznie. Na oczyszczoną i przemytą ranę (najpierw przepłucz ją wodą lub solą fizjologiczną, usuń zabrudzenia) nałożyć cienką warstwę maści 2–3 razy dziennie, aż do wygojenia. Można przykryć jałowym opatrunkiem — maść nie klei się do gazy tak mocno jak czysta wazelina. Na zajady i pęknięcia kącików ust: cienko 3 razy dziennie. Na otarcia i zadrapania: po każdym umyciu miejsca. Na drobne oparzenia I stopnia (zaczerwienienie bez pęcherzy): dopiero PO schłodzeniu miejsca zimną wodą przez 15 minut, nigdy na świeżo poparzoną, gorącą skórę. Kuracja: do wygojenia zmiany, zwykle 5–10 dni. Nie stosować przewlekle na dużych powierzchniach — propolis w kontakcie z uszkodzoną skórą może uczulać tym łatwiej, im dłużej się go stosuje. Dzieci powyżej 3 lat: można, cienką warstwą, po uprzedniej próbie uczuleniowej. Dzieci poniżej 3 lat: nie stosować.
Słoiczki z ciemnego szkła, szczelnie zamknięte, temperatura 10–20 °C, bez dostępu światła. Propolis to jeden z najlepszych naturalnych konserwantów, więc ta maść psuje się najwolniej ze wszystkich domowych — ale podłożem jest olej, który jełczeje niezależnie. Nabieraj czystą, suchą szpatułką; nie wkładaj palców do słoika. Uwaga praktyczna: propolis trwale barwi tkaniny i plastik na brązowo i nie schodzi w praniu — do rozlanej maści używaj szmatek, których nie żal, a resztki z naczyń zmywaj spirytusem (woda z mydłem nie działa na żywice). Maść o ostrym, drapiącym zapachu starego oleju jest zjełczała — wyrzuć.
18 miesięcy w ciemnym, chłodnym miejscu (propolis sam jest konserwantem)
Najczęstszy błąd: próba rozpuszczenia propolisu bezpośrednio w gorącym oleju. Nie rozpuści się — dostaniesz lepkie grudki na dnie i olej o brunatnym kolorze, ale znikomej zawartości flawonoidów, bo te przechodzą do roztworu tylko przez etanol. Etap alkoholowy jest nieusuwalny z tego przepisu. Drugi błąd: dodanie wyciągu do zbyt gorącej masy (powyżej 60 °C) — alkohol wtedy gwałtownie odparowuje i wyrzuca żywice w postaci grudek. Trzeci błąd: pominięcie próby uczuleniowej — przy propolisie to nie jest formalność. Czwarty: zakręcenie ciepłych słoiczków, co daje skropliny pod wieczkiem. Jak poznać, że wyszło: dobra maść jest ciemnobrązowa, jednorodna, bez widocznych grudek żywicy, pachnie intensywnie żywiczno-miodowo (zapach ula), a po nałożeniu na skórę daje charakterystyczne, delikatne uczucie znieczulenia i lekkiego ściągania. Jeśli w maści widać brązowe drobinki — wyciąg był źle przefiltrowany albo dodany do za gorącej masy; nie jest to groźne, ale utrudnia równomierne dawkowanie. Czym zastąpić: zamiast babki lancetowatej — babka zwyczajna (te same śluzy i aukubina, ten sam gramaż). Zamiast nagietka — rumianek (30 g). Zamiast wosku pszczelego — nie ma sensu szukać wegańskiego zamiennika, skoro głównym składnikiem jest propolis. Stężenie propolisu można podnieść do ok. 5%, dodając 50 ml wyciągu zamiast 30 ml — ale rośnie wtedy ryzyko uczulenia i maść mocniej szczypie. Wskazówka zakupowa: dobry surowy propolis jest twardy i kruchy w chłodzie, ciemnobrunatny do zielonkawego, ma silny, żywiczny zapach i po zeskrobaniu klei się do palców w cieple dłoni. Propolis jasny, kruszący się na proch i bezwonny to towar stary lub sfałszowany — nie zrobisz z niego nic wartościowego.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszą osobą, która się wypowie.
Zaloguj się, aby dodać komentarz.