Napar
Korzeń goryczki żółtej to wzorcowy amarum purum — czysta gorycz bez olejków eterycznych, bez działania wiatropędnego, bez niczego, co maskowałoby smak. I o to właśnie chodzi. Gencjopikryna i amarogentyna (najbardziej gorzka znana substancja roślinna, wyczuwalna jeszcze przy rozcieńczeniu 1:50 000) drażnią receptory smaku gorzkiego na języku, co odruchowo — przez nerw błędny — uruchamia wydzielanie śliny, soku żołądkowego, żółci i soku trzustkowego, zanim jedzenie w ogóle dotrze do żołądka. Dlatego napar z goryczki pije się na 20–30 minut PRZED posiłkiem i pije się go powoli, bez zagryzania — połknięty jednym haustem i zagryziony chlebem traci połowę sensu. To surowiec dla osób z brakiem łaknienia, uczuciem pełności po kilku kęsach, rekonwalescencji po chorobie i tak zwanym leniwym żołądkiem.
Dorośli: 250 ml naparu 2–3 razy dziennie, zawsze na 20–30 minut przed posiłkiem, pite powoli i bez dosładzania. Przy skrajnym braku łaknienia można zacząć od pół szklanki 3 razy dziennie i zwiększać. Kuracja: 2–4 tygodnie, potem 1–2 tygodnie przerwy — gorycze przy stałym stosowaniu tracą skuteczność przez przyzwyczajenie receptorów. Nie przekraczaj 3 porcji dziennie i nie zwiększaj ilości surowca powyżej 2 g na szklankę: silniejszy napar nie działa lepiej, tylko wywołuje mdłości. Dzieci powyżej 12 lat: 1/2 szklanki 2 razy dziennie przed posiłkiem, maksymalnie przez 2 tygodnie. Dzieciom poniżej 12 lat nie podawać.
Korzeń przechowuj w szczelnym słoju z ciemnego szkła, w suchym miejscu, w temperaturze do 20 °C. Rozdrobniony korzeń jest higroskopijny — wilgoć powoduje zbrylanie i pleśnienie, a spleśniały surowiec nadaje się wyłącznie do wyrzucenia. Naparu nie zostawiaj w temperaturze pokojowej na dłużej niż kilka godzin: bogaty w cukry (gencjoza, gencjobioza) stanowi dobrą pożywkę dla drożdży i zaczyna fermentować.
Suszony korzeń: 24 miesiące w szczelnym, ciemnym naczyniu (gorycze są względnie trwałe). Gotowy napar: do 24 godzin w lodówce, ale najlepiej przygotowywać świeży na każdy posiłek
Najczęstszy błąd to dosładzanie. Miód, cukier czy sok owocowy dodane do naparu z goryczki zabijają jego jedyny mechanizm działania — odruch z receptorów gorzkich. Jeśli smak jest nie do zniesienia, nie słodź, tylko zmniejsz ilość surowca do 1 g i dodaj skórkę pomarańczy gorzkiej. Drugi błąd to picie po jedzeniu — wtedy goryczka nie ma czego pobudzać; okno to 20–30 minut przed posiłkiem. Trzeci: przelewanie naparu przez zęby jednym haustem. Gorycz musi mieć kontakt z językiem przez kilkadziesiąt sekund. Dobry surowiec ma barwę żółtobrunatną do czerwonobrunatnej, przełam gładki, zapach słabo aromatyczny, a smak najpierw lekko słodkawy (od gencjozy), potem intensywnie i długo gorzki. Jeśli korzeń jest szary, zwietrzały i nie gorzknie po 20 sekundach żucia — jest stary i bezwartościowy. Zamienniki o podobnym profilu: korzeń dziewięćsiłu, ziele centurii (Centaurium erythraea — łagodniejsza, dobra dla osób nietolerujących goryczki), korzeń łopianu (słabszy), ziele drapacza lekarskiego. Wersja alkoholowa (nalewka gorzka, 1 część korzenia na 5 części alkoholu 40%, macerowana 3 tygodnie) jest wygodniejsza w dawkowaniu — 20–30 kropli na 1/4 szklanki wody przed posiłkiem — ale odruch smakowy jest w niej słabszy niż przy powolnym piciu naparu.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszą osobą, która się wypowie.
Zaloguj się, aby dodać komentarz.