Nalewka
Lubczyk to jedno z niewielu polskich ziół, którym ludowo przypisywano działanie „na siły i na miłość” — i jak zwykle w takich przypadkach za legendą stoi konkretna farmakologia. Korzeń zawiera 0,5–1% olejku eterycznego z ftalidami (ligustylid, butylidenoftalid), które rozkurczają mięśniówkę gładką i rozszerzają naczynia, oraz furanokumaryny i kwasy fenolowe. Efekt to poprawa krążenia obwodowego, wyraźne działanie wiatropędne i moczopędne oraz pobudzenie wydzielania soków trawiennych — a subiektywnie: cieplejsze dłonie i stopy, lepszy apetyt, mniej uczucia „ciężkości”. Nalewka wyciąga ftalidy i kumaryny znacznie skuteczniej niż woda, bo są to związki lipofilne. Dodatek imbiru wzmacnia komponent rozgrzewający.
Dorośli: 20–30 kropli (ok. 1–1,5 ml) w kieliszku wody lub na kostce cukru, dwa do trzech razy dziennie, 15–20 minut przed posiłkiem. Przy zastosowaniu moczopędnym i wiatropędnym — po posiłku. Kuracja: 3–4 tygodnie, potem co najmniej 2 tygodnie przerwy. Nie przekraczaj 5 ml nalewki na dobę. Ostatnią dawkę przyjmij najpóźniej o 17:00, bo działanie moczopędne będzie ci przerywać noc. W trakcie stosowania pij co najmniej 2 litry płynów dziennie — lubczyk to klasyczna terapia przepłukująca, a bez wody nie ma czym przepłukiwać. Nie stosować u dzieci poniżej 12. roku życia (preparat alkoholowy). Nie stosować doustnie równolegle z innymi nalewkami moczopędnymi.
Ciemne butelki (oranżowe lub zielone szkło), zakorkowane, w chłodnym miejscu (10–18 °C), z dala od światła i źródeł ciepła. Światło rozkłada ftalidy i nalewka traci charakterystyczny, korzenny aromat — zblakła, bezwonna nalewka o wodnistym zapachu jest już tylko alkoholem. Nie przechowuj w plastiku: olejki eteryczne wypłukują z niego zmiękczacze. Zmętnienie po przeniesieniu do chłodu to normalne wytrącanie się żywic — wystarczy przefiltrować.
3 lata w ciemnej, szczelnie zamkniętej butelce; z dodatkiem miodu — 2 lata
Najczęstszy błąd to zbiór korzenia z rośliny jednorocznej — daje surowiec bez zapachu i nalewkę bez działania. Kopiesz jesienią (październik), z roślin co najmniej dwuletnich, po obumarciu naci. Drugi błąd to suszenie w piekarniku w 60 °C: olejek eteryczny wylatuje razem z parą i zostaje ci pachnący dom i bezwartościowy korzeń — susz w cieniu i przewiewie, do 35 °C. Trzeci błąd to nieodciskanie surowca po maceracji; mokry korzeń trzyma w sobie sporą część wyciągu. Możesz użyć świeżego korzenia — wtedy weź go 2,5 raza więcej wagowo (250 g) i podnieś stężenie alkoholu do 70%, bo świeży surowiec wniesie własną wodę. Zamiast imbiru sprawdzi się 10 g korzenia arcydzięgla (podobny profil ftalidowy, bardziej ziemisty aromat). Poznasz, że wyszło, po barwie — dojrzała nalewka jest złocistobursztynowa, klarowna, o intensywnym, korzennym, „rosołowym” zapachu z wyraźną nutą selerową. Jeśli pachnie tylko alkoholem, korzeń był stary albo przesuszony w zbyt wysokiej temperaturze.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszą osobą, która się wypowie.
Zaloguj się, aby dodać komentarz.