Wywar
Korzeń pokrzywy to zupełnie inny surowiec niż liść — liść działa moczopędnie i remineralizująco, a korzeń zawiera lignany, polisacharydy, fitosterole (beta-sitosterol) i lektynę UDA, które wpływają na gospodarkę hormonalną gruczołu krokowego. Zawarte w korzeniu związki wiążą globulinę SHBG i hamują aktywność 5-alfa-reduktazy oraz aromatazy, przez co ograniczają hormonalny bodziec do rozrostu stercza. Korzeń pokrzywy jest jednym z niewielu ziół o stwierdzonym działaniu przy łagodnym rozroście prostaty (BPH) w stadium I i II — poprawia strumień moczu i zmniejsza objętość moczu zalegającego. Robimy wywar, a nie napar, bo składniki czynne siedzą w twardych, zdrewniałych tkankach korzenia i wymagają gotowania. Wierzbownica drobnokwiatowa dodana do mieszanki wzmacnia efekt przeciwzapalny na sam gruczoł.
Pij po 200 ml (niecała szklanka) 2 razy dziennie — rano i po południu, po jedzeniu. Ostatnią porcję najpóźniej o 17:00, żeby ograniczyć nocne wstawanie. Kuracja przy łagodnym rozroście prostaty ma sens tylko wtedy, gdy jest długa: minimum 8 tygodni ciągłego stosowania, a pełny efekt (poprawa strumienia, mniejsza częstość mikcji nocnych) pojawia się zwykle po 3–6 miesiącach. Można stosować cyklami po 3 miesiące z 2-tygodniową przerwą. Wywar wspomaga, ale nie zastępuje kontroli urologicznej — przed rozpoczęciem kuracji koniecznie oznacz PSA i wyklucz raka stercza.
Wywar trzymaj w zamkniętym szklanym naczyniu w lodówce, nie dłużej niż dobę — po tym czasie w wyciągu wodnym namnażają się bakterie, a preparat mętnieje i kwaśnieje. Nie zamrażaj, bo tracisz część aktywności polisacharydów. Suszony korzeń przechowuj w szczelnym, ciemnym słoiku, w suchym miejscu, do 24 miesięcy — korzenie są trwalsze niż liście, ale zawilgocone szybko pleśnieją; charakterystyczny słodkawo-ziemisty zapach powinien się utrzymać, stęchły oznacza surowiec do wyrzucenia.
24 godziny w lodówce; przygotowuj świeży codziennie
Najczęstszy błąd to sięgnięcie po liść pokrzywy zamiast korzenia — to inny surowiec o innym działaniu i na prostatę liść nie zadziała. Drugi błąd to zbyt krótka kuracja: po dwóch tygodniach nikt nie zobaczy poprawy i porzuca zioło jako nieskuteczne, a korzeń pokrzywy potrzebuje miesięcy. Trzeci błąd to gotowanie wierzbownicy razem z korzeniem — jej garbniki elagowe (enotein B) rozkładają się przy dłuższym wrzeniu; dosypuj ją po zdjęciu z ognia. Korzeń wykopuj jesienią, po pierwszych przymrozkach, albo wczesną wiosną — wtedy zawartość lignanów jest najwyższa. Umyj szczotką, przekrój grubsze części wzdłuż, susz w 40–50 °C; dobrze wysuszony korzeń łamie się z trzaskiem, a nie gnie. Prawidłowy wywar ma barwę jasnobrązową i ziemisty, lekko słodkawy zapach. Jeśli nie masz wierzbownicy, zastąp ją łyżeczką sproszkowanych nasion palmy sabalowej dodanych do gotowania — działanie jest zbieżne. Nasiona dyni to sprawdzony dodatek: garść (ok. 30 g) dziennie do zjedzenia osobno działa lepiej niż w wywarze.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszą osobą, która się wypowie.
Zaloguj się, aby dodać komentarz.