Hydrolat
Hydrolat to woda z destylacji z parą wodną — frakcja wodna, która zostaje po oddzieleniu olejku eterycznego, nasycona jego rozpuszczalnymi w wodzie składnikami oraz lotnymi kwasami organicznymi. Nagietek (Calendula officinalis) jest w polskim zielarstwie klasykiem gojenia naskórka: jego triterpeny i flawonoidy przyspieszają ziarninowanie i wyciszają stan zapalny. Uwaga na proporcje — najcenniejsze faradiole nagietka są tłuszczochłonne i do wody przechodzą śladowo, więc hydrolat NIE jest zamiennikiem maceratu olejowego. To, co daje hydrolat, to bardzo łagodne, bezalkoholowe, lekko kwaśne (pH ok. 4,5–5,5) medium przeciwzapalne i kojące — do skóry, która nie znosi żadnego toniku: po goleniu, po opalaniu, po zabiegu, przy zaczerwienieniu i swędzeniu. Robimy go domową destylacją w garnku, bo alembik ma mało kto, a przy dobrze prowadzonym procesie różnica jest w wydajności, nie w jakości.
Wyłącznie zewnętrznie. Na skórę: spryskaj twarz z odległości 20 cm 2–3 razy dziennie po oczyszczeniu, nie wycieraj — pozwól wsiąknąć i dopiero potem nałóż krem. Na ostre podrażnienie (po goleniu, po opalaniu, po depilacji, po zabiegu kosmetycznym): kompres — gaza nasączona zimnym hydrolatem na 10 minut, 2–3 razy dziennie, przez 3–5 dni. Na podrażnione powieki i zapalenie brzegów powiek: płatki kosmetyczne nasączone hydrolatem, 5 minut, rano i wieczorem. Na pieluszkowe zaczerwienienie u niemowląt powyżej 3. miesiąca: przemywanie przy każdej zmianie pieluszki, po uprzedniej próbie na małym fragmencie skóry. Można też użyć jako fazy wodnej w kremie lub żelu (do 30% receptury) — wtedy krem WYMAGA konserwantu.
Ciemna butelka, szczelnie zamknięta, w lodówce (4–8 °C), pełna po brzegi. Pusta przestrzeń w butelce to tlen i skażenie mikrobiologiczne. Nie przelewaj do otwartych miseczek, nie zanurzaj w butelce palców ani wacików. Zepsuty hydrolat rozpoznasz natychmiast: mętnieje, na dnie pojawiają się białawe kłaczki lub śluzowate nitki, zapach robi się kwaśno-stęchły. Takiego nie ratuj — wylej. Do dłuższego przechowywania rozlej porcje po 50 ml do wyparzonych fiolek i zamroź; rozmrożony hydrolat zużyj w ciągu tygodnia.
6 miesięcy w lodówce w nieotwartej butelce; po otwarciu 4–6 tygodni. Bez konserwantu — hydrolat to woda, a woda jest pożywką dla bakterii i pleśni.
Najczęstszy błąd: za mocny ogień. Gwałtowne wrzenie wyrzuca kropelki wywaru do odbieralnika i zamiast hydrolatu masz rozcieńczony odwar — poznasz go po tym, że jest żółty i mętny. Prawidłowy hydrolat nagietkowy jest KLAROWNY i praktycznie bezbarwny, ewentualnie z ledwie widocznym słomkowym odcieniem; żółta barwa to karotenoidy, które do destylatu przechodzić NIE powinny. Drugi błąd: pokrywa nieodwrócona lub bez lodu — bez zimnej powierzchni para nie skropli się w garnku, tylko ucieknie szczelinami i wydajność spada do zera. Trzeci: woda kranowa — chlor daje w destylacie basenową nutę, a wapń osadza się na dnie. Czwarty: destylowanie „do końca” — po 350 ml lecą już same wodniste ogony. Jeśli zamiast świeżych kwiatów masz susz, weź 60 g i namocz go w destylacyjnej wodzie na godzinę przed odpaleniem palnika — sucha roślina najpierw musi napęcznieć, inaczej para przelatuje obok surowca. Sprawdź, czy wyszło: klarowna ciecz o delikatnym, ziołowo-miodowym, lekko żywicznym zapachu, pH 4,5–5,5, po 2 tygodniach w lodówce bez osadu. Nagietek dobrze łączy się w hydrolacie z rumiankiem (na skórę atopową — destyluj razem, po 75 g każdego) i z krwawnikiem (na skórę naczyniową).
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszą osobą, która się wypowie.
Zaloguj się, aby dodać komentarz.