Napar
Najłagodniejszy z naparów nasennych — do stosowania wtedy, gdy problemem nie jest twarda bezsenność, tylko rozdrażnienie, napięty brzuch i niemożność wyciszenia się przed snem. Rumianek pospolity (Matricaria chamomilla) zawiera apigeninę, flawon wiążący się z receptorem benzodiazepinowym GABA-A, oraz olejek eteryczny z chamazulenem i bisabololem o działaniu rozkurczowym na mięśnie gładkie przewodu pokarmowego. Dodajemy melisę (kwas rozmarynowy, hamowanie transaminazy GABA) i odrobinę lawendy (linalol, octan linalilu), bo w polskim zielarstwie ta trójka daje efekt szerszy niż każde z ziół osobno: rumianek rozkurcza brzuch, melisa uspokaja układ nerwowy, lawenda skraca czas zasypiania. To napar, który można podać także dziecku — w tym jego przewaga nad kozłkiem i chmielem.
Dorośli: 1 filiżanka (250 ml) wieczorem, 30–45 minut przed snem. Przy silnym rozdrażnieniu i napięciu można pić 2–3 razy dziennie po 250 ml, ale dawka wieczorna zawsze jest najważniejsza. Kuracja: 2–4 tygodnie regularnie, potem 1–2 tygodnie przerwy — nie dlatego, że rumianek jest toksyczny, ale dlatego, że przy codziennym piciu bez przerw efekt uspokajający słabnie. Dzieci: 1–3 lata — 50–80 ml naparu z połowy dawki suszu (1 g rumianku, bez lawendy), wieczorem; 4–6 lat — 100 ml naparu ze standardowej dawki rumianku, bez lawendy i z połową melisy; 7–12 lat — 150 ml pełnego naparu; powyżej 12 lat — dawka dorosłego. Niemowlętom poniżej 1. roku życia nie podawać naparów ziołowych bez zgody pediatry i pod żadnym pozorem nie dosładzać miodem (ryzyko botulizmu niemowlęcego). Efekt jest łagodny i nie działa jak tabletka nasenna — buduje się przez kilka–kilkanaście dni regularnego stosowania.
Naparu się nie magazynuje — robi się go świeżo na jedną porcję. Magazynuje się suchy surowiec: w szczelnym, ciemnym słoju, w temperaturze pokojowej, z dala od przypraw. Rumianek przechowywany w przezroczystym słoiku na parapecie traci chamazulen w kilka tygodni i zamiast niebieskozielonkawego olejku zostaje z siana. Susz starszy niż 12 miesięcy jest już tylko herbatką smakową. Wilgoć w słoiku to koniec surowca: rumianek chłonie wodę, zbryla się i pleśnieje, a spleśniałego nie da się uratować suszeniem.
Do spożycia w ciągu 2 godzin od zaparzenia. W lodówce, w szczelnie zamkniętym słoiku — maksymalnie 24 godziny (potem napar ciemnieje, traci olejek i staje się pożywką dla bakterii).
Najczęstszy błąd: zaparzanie bez przykrycia. Ponad połowa działania rumianku siedzi w lotnym olejku, który ucieka razem z parą — nakrycie spodkiem to nie estetyka, tylko warunek skuteczności. Drugi błąd: zbyt dużo lawendy. Pół łyżeczki zamiast jednej trzeciej daje napar mydlany i gorzki, którego nikt nie dopije. Trzeci: kupowanie rumianku w torebkach ekspresowych — pył rumiankowy to najczęściej odsiew z produkcji, ubogi w olejek. Dobry susz rozpoznasz po zapachu (wyraźnie jabłkowo-miodowy po roztarciu w palcach) i po tym, że koszyczki są całe, o wypukłym, PUSTYM w środku dnie kwiatostanowym — przekrój koszyczek na pół: rumianek pospolity ma dno puste jak naparstek, rumian psi i rumian polny mają je pełne. To jedyny pewny sposób odróżnienia surowca w domu. Zamienniki: brak melisy — zastąp ją 1 łyżeczką suszonego kwiatu lipy; brak lawendy — dodaj 1 g suszonego liścia mięty (uwaga: mięta u niektórych osób wręcz pobudza). Jeśli głównym problemem jest napięty, kurczący się brzuch, zwiększ rumianek do 3 g i dodaj 0,5 g nasion kopru włoskiego. Sprawdź, czy wyszło: napar ma barwę słomkowożółtą do złocistej, zapach jabłkowo-miodowy z ziołowym tłem, smak lekko gorzkawy — jeśli jest wyraźnie gorzki i brunatny, przetrzymałeś parzenie.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszą osobą, która się wypowie.
Zaloguj się, aby dodać komentarz.