Proszek
Ashwagandha (witania ospała, Withania somnifera) to najlepiej przebadany adaptogen ajurwedyjski — korzeń, którego witanolidy obniżają poziom kortyzolu i skracają czas zasypiania, nie działając nasennie w sensie farmakologicznym. Klasyczna forma ajurwedyjska to churna: sproszkowany korzeń zażywany z ciepłym mlekiem wieczorem, i właśnie ta postać jest tu odtworzona. Dodatek kardamonu i cynamonu ma sens funkcjonalny: ashwagandha ma silny, koński zapach (stąd nazwa — ashva gandha, zapach konia) i bez korygentów wielu osobom trudno ją przyjmować przewlekle, a przyprawy korzenne dodatkowo poprawiają jej wchłanianie z tłuszczem mleka. To preparat na miesiące, nie na jeden wieczór — witanolidy działają kumulacyjnie i pierwsze efekty pojawiają się po 3–4 tygodniach regularnego stosowania.
Doustnie, wieczorem: 1 płaska łyżeczka (ok. 3 g) proszku rozmieszana w szklance (200 ml) ciepłego mleka krowiego lub roślinnego z odrobiną tłuszczu (witanolidy lepiej wchłaniają się z tłuszczem), 30–60 minut przed snem. Można dosłodzić łyżeczką miodu po ostudzeniu napoju poniżej 40 °C. Dawka dobowa: 3–6 g proszku z korzenia, w 1–2 porcjach; przy dawce 6 g podziel na rano i wieczór. Nie przekraczaj 6 g na dobę bez konsultacji. Kuracja: 8–12 tygodni, potem 2–4 tygodnie przerwy. Efekt na poziom stresu i jakość snu ocenia się po 3–4 tygodniach — to nie jest preparat doraźny na jeden wieczór. Nie przyjmuj na czczo, bo u części osób podrażnia żołądek. Dzieci: nie stosować poniżej 12 lat; u nastolatków wyłącznie po konsultacji z lekarzem.
Hermetyczny słoik ze szkła, w ciemnym, suchym miejscu, do 20 °C. Proszek chłonie wilgoć i zbryla się, a zbrylony pleśnieje od środka, często niewidocznie — dlatego zawsze nabieraj suchą łyżeczką i nigdy nie trzymaj słoika w łazience ani przy zlewie. Nie przechowuj w lodówce (skraplanie). Witanolidy rozkładają się na świetle: przezroczysty słoik trzymaj w szafce, nie na blacie. Miel małe partie — świeżo zmielony korzeń jest wyraźnie aktywniejszy niż proszek półroczny.
6 miesięcy w hermetycznym słoiku, w ciemnym i suchym miejscu (nierozdrobniony korzeń: 2 lata)
Najczęstszy błąd to kupno gotowego proszku niewiadomego pochodzenia — ashwagandha bywa zafałszowana korzeniem innych gatunków i to jeden z powodów, dla których lepiej mielić samodzielnie z całych, rozpoznawalnych kawałków korzenia. Drugi błąd to mielenie na raz całej porcji: proszek traci aktywność w kilka miesięcy, korzeń w kawałkach wytrzymuje dwa lata, więc miel po 100 g. Trzeci błąd to zasypywanie wrzątkiem — mleko podgrzej do ok. 60 °C, wsyp proszek, mieszaj trzepaczką, żeby nie zrobiły się grudki. Nie próbuj mielić korzenia w blenderze kielichowym — nie da rady włóknom i tylko rozgrzeje surowiec. Udany proszek jest jasnobeżowy, jednolity, o ostrym, ziemistym zapachu przypominającym koński pot — to jest właściwy, oczekiwany zapach, nie oznaka zepsucia. Zapach stęchły, piwniczny to sygnał, że surowiec zawilgotniał. Jeśli nie tolerujesz smaku, dodaj do porcji szczyptę kurkumy i łyżeczkę masła klarowanego — klasyczne ajurwedyjskie rozwiązanie, które dodatkowo poprawia wchłanianie.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszą osobą, która się wypowie.
Zaloguj się, aby dodać komentarz.