Inhalacja
Zaflegmienie to problem mechaniczny: wydzielina w oskrzelach jest zbyt gęsta i lepka, żeby rzęski nabłonka mogły ją wypchnąć w górę. Trzeba więc zrobić trzy rzeczy — rozrzedzić śluz, rozkurczyć oskrzela i pobudzić rzęski. Ta mieszanka celuje dokładnie w te trzy punkty. Olejek z pędów sosny zwyczajnej (głównie alfa-pinen, beta-pinen, limonen) działa sekretolitycznie — rozrzedza wydzielinę i pobudza ruch rzęsek nabłonka oddechowego. Tymianek dokłada tymol i karwakrol: działanie przeciwbakteryjne, rozkurczające mięśniówkę oskrzeli i wykrztuśne, udokumentowane na tyle dobrze, że wyciąg z tymianku jest składnikiem aptecznych syropów na kaszel. Eukaliptus (1,8-cyneol) wzmacnia obie te ścieżki. Gorąca para robi resztę, dostarczając wodę bezpośrednio do zalegającego śluzu. To najmocniejsza z inhalacji wykrztuśnych i najbardziej agresywna — dlatego jest wyłącznie dla dorosłych i starszych dzieci.
DOROŚLI: 1 inhalacja 10 minut, 2–3 razy dziennie, przez 5–7 dni. Ostatnia sesja NIE później niż 2 godziny przed snem — rozluźniona wydzielina spływa jeszcze przez jakiś czas i inhalacja tuż przed położeniem się skończy się nocnym kaszlem. Po każdej inhalacji obowiązkowy drenaż i odkrztuszenie; inhalacja bez odkrztuszania to połowa zabiegu i zmarnowany czas. Pij minimum 2 litry wody dziennie przez cały czas kuracji — bez nawodnienia od środka żadna inhalacja nie rozrzedzi śluzu na dłużej niż kwadrans. DZIECI: od 6. roku życia, 5 minut, raz dziennie, pod stałym nadzorem dorosłego, w wersji BEZ OLEJKÓW ETERYCZNYCH (sam napar z suszu) i na parze wyraźnie chłodniejszej. PONIŻEJ 6. ROKU ŻYCIA NIE STOSOWAĆ TEGO PRZEPISU. Poniżej 2. roku życia OLEJEK EUKALIPTUSOWY I MENTOL SĄ BEZWZGLĘDNIE ZAKAZANE, także wziewnie — wywołują odruchowy skurcz krtani i bezdech. NIE WLEWAĆ olejków eterycznych ani naparu do nebulizatora w żadnym wieku: olej wtłoczony w głąb oskrzeli może wywołać lipidowe (chemiczne) zapalenie płuc. Do nebulizatora wolno wlewać wyłącznie sól fizjologiczną lub lek zlecony przez lekarza. Jeśli po 7 dniach zaflegmienie nie ustępuje, wydzielina jest zielona i cuchnąca, pojawia się gorączka, duszność albo krew w plwocinie — przerwij i idź do lekarza.
Suchą mieszankę (tymianek + pędy sosny + dziewanna) trzymaj w szczelnym słoiku z ciemnego szkła, w suchym miejscu, w temperaturze pokojowej. Kwiat dziewanny jest wyjątkowo higroskopijny — w wilgotnym słoiku w ciągu kilku tygodni brązowieje i traci wartość; jeśli żółty kolor zamienił się w brunatny, susz jest do wyrzucenia. Olejki eteryczne przechowuj W LODÓWCE, w ciemnych butelkach z dobrze dokręconą nakrętką. To nie jest przesada: olejek sosnowy i eukaliptusowy zawierają monoterpeny, które pod wpływem tlenu i światła utleniają się do nadtlenków — a utleniony olejek sosnowy jest wyraźnie bardziej drażniący i alergizujący niż świeży, przy czym poznasz to głównie po zmianie zapachu na ostry, terpentynowy i kwaskowy. Olejek starszy niż rok od otwarcia nie nadaje się do inhalacji. Naparu nie zostawiaj na drugą sesję.
napar inhalacyjny — zużyć od razu; sucha mieszanka ziołowa — 12 miesięcy; olejki eteryczne — do 12 miesięcy od otwarcia butelki
Błąd numer jeden: dolewanie olejku do wrzącej wody. Monoterpeny są ekstremalnie lotne — w 100 °C wystrzelą z powierzchni w kilkadziesiąt sekund, a ty wsuniesz głowę pod ręcznik dopiero po minucie i wdychasz już samą parę wodną. Ostudzenie do 85–90 °C i zakroplenie tuż przed inhalacją to nie kaprys, tylko warunek działania. Błąd numer dwa: przedawkowanie olejków w przekonaniu, że mocniej znaczy lepiej. Powyżej 6–8 kropli na 1,5 l woda para staje się gryząca, wywołuje odruchowy skurcz krtani i płytki oddech — czyli dokładnie odwrotność tego, o co chodzi. Błąd numer trzy, najczęstszy ze wszystkich: brak drenażu po inhalacji. Rozrzedzenie śluzu bez jego usunięcia niczego nie załatwia — wydzielina zostaje w oskrzelach, tyle że rzadsza, i po godzinie znowu gęstnieje. Huffing i ułożenie drenażowe to obowiązkowa druga połowa zabiegu. Błąd numer cztery: oddychanie nosem. Przy zaflegmieniu oskrzeli celujesz w dół, nie w zatoki — oddychaj ustami. Olejek tymiankowy: bierz chemotyp linalolowy, jeśli masz wrażliwą śluzówkę. Chemotyp tymolowy jest silniejszy przeciwbakteryjnie, ale wyraźnie bardziej drażniący i u części osób wywołuje pieczenie gardła. Pędy sosny można zastąpić pędami świerka, jodły lub kosodrzewiny — kosodrzewina jest najmocniejsza i najostrzejsza. Dziewannę zastąpisz prawoślazem albo podbiałem (ale podbiał zawiera alkaloidy pirolizydynowe i doustnie jest problematyczny; wziewnie w krótkiej kuracji ryzyko jest znikome, mimo to lepiej zostać przy dziewannie). Dobry olejek sosnowy pachnie żywicznie, świeżo i lekko cytrusowo. Jeśli pachnie jak rozpuszczalnik albo stara terpentyna — jest utleniony, drażni bardziej niż leczy i nadaje się co najwyżej do mycia podłogi. Sprawdzian skuteczności jest prosty: dobrze zrobiona inhalacja wywołuje w 3.–5. minucie wilgotny, produktywny kaszel i po drenażu odkrztuszasz wydzielinę, która wcześniej nie chciała ruszyć.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszą osobą, która się wypowie.
Zaloguj się, aby dodać komentarz.