Krem rozjaśniający przebarwienia z lukrecją

Krem rozjaśniający przebarwienia z lukrecją

Krem

Przebarwienie to nie plama brudu na skórze, tylko nadmiar melaniny wytworzonej przez pobudzone melanocyty — a najkrótsza droga, by je rozjaśnić, prowadzi przez zahamowanie tyrozynazy, enzymu kluczowego w szlaku melanogenezy. Korzeń lukrecji zawiera glabrydynę, jeden z lepiej przebadanych roślinnych inhibitorów tyrozynazy, i dodatkowo kwas glicyryzynowy o wyraźnym działaniu przeciwzapalnym, co ma znaczenie przy przebarwieniach pozapalnych po trądziku. Liść morwy białej wnosi mulberrozyd i pochodne, działające na tę samą ścieżkę. Olej z dzikiej róży dostarcza kwasu transretinowego w formie prekursorów i przyspiesza wymianę naskórka, a olej z rokitnika — karotenoidów i kwasu palmitoleinowego wspierających regenerację. Uprzedzam uczciwie: to kuracja na miesiące, nie na tygodnie, i bez codziennej fotoprotekcji nie ma żadnego sensu — jedno lato bez filtra kasuje pół roku pracy.

Metryczka

  • Typ: Krem
  • Kategoria: Skóra i włosy
  • Trudność: zaawansowany
  • Czas przygotowania: 4 godziny (w tym 3 godziny maceratu glicerynowego z lukrecji)
  • Wydajność: ok. 95 g kremu — wystarcza na ok. 3 miesiące stosowania raz dziennie na twarz
  • Sezon: korzeń lukrecji kopie się jesienią (wrzesień–listopad) z roślin 3–4-letnich; liść morwy białej zbiera się od czerwca do sierpnia; sam krem najlepiej robić i stosować w okresie od października do marca, gdy nasłonecznienie jest najniższe — kuracja rozjaśniająca prowadzona w pełni lata to walka z wiatrakami

Składniki

  • 20 ml maceratu glicerynowego z korzenia lukrecji gładkiej (3 g sproszkowanego korzenia + 25 ml gliceryny roślinnej + 10 ml wody destylowanej, ogrzewane 3 godziny w 40 °C, przecedzone)
  • 15 ml zimnego naparu z liścia morwy białej (1 łyżeczka suszu na 50 ml wody o temperaturze 60 °C, 20 minut, przecedzone)
  • 20 ml wody destylowanej lub hydrolatu różanego
  • 18 ml oleju z nasion dzikiej róży (olej z róży moschata, tłoczony na zimno)
  • 6 ml oleju z rokitnika (uwaga: barwi, więcej dawać nie wolno)
  • 10 g masła shea
  • 7 g wosku emulgującego typu Olivem 1000
  • 8 kropli witaminy E (tokoferolu) w oleju
  • 1 g konserwantu kosmetycznego (np. Cosgard, wg zaleceń producenta)
  • kilka kropli kwasu mlekowego rozcieńczonego 1:10 do korekty pH

Przygotowanie

  1. Zrób macerat glicerynowy z lukrecji: 3 g sproszkowanego korzenia zalej mieszaniną 25 ml gliceryny i 10 ml wody destylowanej, wstaw do kąpieli wodnej i trzymaj 3 godziny w temperaturze 40 °C (nie wyżej — glabrydyna jest wrażliwa na ciepło). Mieszaj co pół godziny. Przecedź przez gazę, mocno wyciskając. Odmierz 20 ml.
  2. Zaparz morwę: 1 łyżeczkę suszonego liścia zalej 50 ml wody o temperaturze ok. 60 °C, przykryj, odstaw na 20 minut, przecedź. Odmierz 15 ml.
  3. Wyparz wszystkie naczynia, słoiczek, termometr i łopatkę; pracuj czystymi, zdezynfekowanymi rękami. To krem na twarz — skażony wyrób da ci więcej zmian zapalnych, niż rozjaśnisz.
  4. W kąpieli wodnej stop masło shea z woskiem emulgującym. Dolej olej z dzikiej róży i olej z rokitnika. Podgrzej fazę tłuszczową do 65 °C — nie wyżej, bo oleje nienasycone z róży i rokitnika utleniają się w wysokiej temperaturze i tracą aktywność.
  5. Wodę destylowaną (lub hydrolat) podgrzej osobno do 65 °C.
  6. Wlej fazę wodną do tłuszczowej, miksując blenderem ręcznym przez 3 minuty; zeskrob masę ze ścianek i miksuj jeszcze 2 minuty.
  7. Studź do 35 °C. Dopiero teraz wmieszaj macerat glicerynowy z lukrecji i napar z morwy — obie substancje czynne są termolabilne i dodane do gorącej masy stracą znaczną część mocy.
  8. Wmieszaj witaminę E i konserwant.
  9. Zmierz pH paskiem: docelowo 4,8–5,2. Niższe pH sprzyja aktywności składników rozjaśniających i stabilności konserwanta. Skoryguj kroplą rozcieńczonego kwasu mlekowego, mieszając i mierząc po każdej kropli.
  10. Przełóż do małego, ciemnego słoiczka albo — najlepiej — do butelki z pompką. Wystudź bez zakrętki, zamknij, opisz datą.

Dawkowanie

Wyłącznie zewnętrznie. Nakładaj cienką warstwę WYŁĄCZNIE NA NOC, na oczyszczoną skórę twarzy, punktowo na przebarwienia lub na całą twarz z pominięciem okolicy oczu. Wieczorem, bo składniki są światłoczułe, a olej z dzikiej róży zwiększa wrażliwość naskórka na promieniowanie UV. Rano po zmyciu kremu OBOWIĄZKOWO nakładaj filtr przeciwsłoneczny SPF 50, także zimą i w pochmurne dni. Bez filtra ta kuracja jest stratą czasu i pieniędzy — melanocyty odbudują pigment szybciej, niż zdołasz go rozjaśnić. Kuracja: minimum 8–12 tygodni codziennego stosowania, pierwszych efektów spodziewaj się nie wcześniej niż po 6–8 tygodniach. Po 3 miesiącach zrób miesiąc przerwy. Zacznij od aplikacji co drugi dzień przez pierwszy tydzień, żeby ocenić tolerancję. Nie stosować u dzieci. Nie stosować w ciąży i w czasie karmienia piersią.

Przechowywanie

Bezwzględnie w lodówce, w ciemnym słoiczku lub butelce z pompką bezpowietrzną — światło i tlen niszczą zarówno glabrydynę, jak i olej różany. Nabieraj wyłącznie czystą szpatułką. Nie rób większej partii „na zapas”: po trzech miesiącach krem traci działanie rozjaśniające, nawet jeśli wygląda i pachnie dobrze. Zepsucie poznasz po ostrym, żywicznym zapachu (zjełczały olej z róży — bardzo charakterystyczny), po zmianie barwy z kremowo-łososiowej na brązowawą, po wypłynięciu wody lub po pleśni. Krem z zapachem starego oleju wyrzuć: utlenione oleje same generują wolne rodniki i pogłębiają przebarwienia, czyli działają dokładnie odwrotnie do zamierzenia.

Trwałość

3 miesiące z konserwantem, przechowywany w lodówce. Limit narzuca olej z dzikiej róży, który jest bardzo nienasycony i jełczeje szybciej niż typowe oleje kosmetyczne.

Wskazówki

Najczęstszy i najkosztowniejszy błąd: stosowanie kremu bez filtra przeciwsłonecznego. Cały mechanizm działania polega na zahamowaniu produkcji melaniny, a UV jest najsilniejszym znanym bodźcem pobudzającym jej produkcję. Bez SPF 50 rano — nie zaczynaj. Drugi błąd: przegrzanie lukrecji. Glabrydynę wyciąga się w glicerynie w 40 °C, a nie we wrzątku ani na spirytusie doprowadzanym do wrzenia; gotowana lukrecja da ci słodki wyciąg bez działania depigmentującego. Trzeci błąd: przedawkowanie oleju z rokitnika. Powyżej 6–7% w recepturze zabarwi twarz na pomarańczowo i zostawi ślady na poduszce; więcej nie znaczy lepiej. Czwarty: oczekiwanie efektu po dwóch tygodniach i porzucenie kuracji. Naskórek odnawia się w ok. 28 dni, a przebarwienie leży też w warstwie podstawnej — realny horyzont to 8–12 tygodni. Krem wyszedł dobrze, gdy jest gładki, kremowo-łososiowy (od rokitnika), lekki, wchłania się w 2–3 minuty i nie zostawia tłustego filmu; pH mierzone paskiem mieści się w przedziale 4,8–5,2. Zamienniki: lukrecję gładką zastąpi lukrecja chińska (nieco mniej glabrydyny). Liść morwy białej można zastąpić naparem z korzenia ostropestu albo — dla efektu antyoksydacyjnego — z zielonej herbaty. Olej z dzikiej róży zastąpisz olejem z pestek malin lub granatu; masło shea — masłem mango. Kurację warto uzupełnić naparem z pokrzywy i mniszka pitym przez 4 tygodnie: przebarwienia pozapalne i część ostudy mają komponent wątrobowo-hormonalny. Nie łącz tego kremu z domowymi „wybielaczami” typu sok z cytryny na skórę — to fototoksyczne, kończy się oparzeniem i jeszcze ciemniejszym przebarwieniem.

Przeciwwskazania

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszą osobą, która się wypowie.

Zaloguj się, aby dodać komentarz.