Krem
Arnika górska to jeden z nielicznych surowców zielarskich, dla których badania kliniczne w konkretnym wskazaniu — stłuczenia, krwiaki, obolałość mięśni po wysiłku — wypadły przekonująco. Odpowiadają za to laktony seskwiterpenowe, przede wszystkim helenalina, hamująca czynnik transkrypcyjny NF-kappaB, czyli główny przełącznik reakcji zapalnej. Ta sama helenalina jest jednak powodem, dla którego arnika NIE NADAJE SIĘ do stosowania doustnego i nie wolno jej nakładać na uszkodzoną skórę. Do arniki dokładam macerat z dziurawca, tradycyjnie stosowany zewnętrznie na przeciążone mięśnie i nerwy, oraz olejki rozmarynowy i miętowy — pierwszy działa rubefacyjnie, przekrwiając tkankę i przyspieszając odprowadzanie metabolitów, drugi daje odczucie chłodu, które przerywa ból. Krem jest przeznaczony wyłącznie na skórę nieuszkodzoną i wyłącznie na czas ograniczony.
WYŁĄCZNIE ZEWNĘTRZNIE, WYŁĄCZNIE NA SKÓRĘ NIEUSZKODZONĄ. Arnika nie nadaje się do stosowania doustnego w żadnej postaci i w żadnej dawce — helenalina jest toksyczna dla przewodu pokarmowego i mięśnia sercowego. Nie podaję i nie podam dawek doustnych, bo takie nie istnieją. Stosowanie: nakładaj cienką warstwę na obolałe mięśnie (uda, łydki, barki, plecy) i wmasowuj przez 1–2 minuty, aż się wchłonie. Dorośli: 2–3 razy dziennie, przez maksymalnie 2 tygodnie ciągłego stosowania; po tym czasie zrób co najmniej tygodniową przerwę. Przy stłuczeniu lub krwiaku (na skórze nieprzerwanej) można stosować 3 razy dziennie przez 3–5 dni. Optymalnie: pierwsza aplikacja w ciągu 2 godzin po treningu, kolejna wieczorem. Po nałożeniu umyj ręce — resztka na palcach przeniesiona do oka daje bardzo silne pieczenie. Uwaga na dziurawiec: olej św. Jana działa fotouczulająco, więc nie wystawiaj posmarowanych miejsc na słońce ani solarium przez 12 godzin po aplikacji. Latem stosuj wieczorem. Dzieci: nie stosować poniżej 12. roku życia (arnika, mentol, fotouczulający dziurawiec). Nie stosować w ciąży ani w czasie karmienia piersią.
Szczelne, ciemne słoiczki, w chłodnym miejscu, poza zasięgiem dzieci — to nie jest krem pielęgnacyjny i nie powinien stać w łazience wśród balsamów. Nabieraj czystą szpatułką. Olej św. Jana i macerat arnikowy są światłoczułe, a naftochinony dziurawca rozkładają się na świetle — słoiczek z ciemnego szkła nie jest tu ozdobą. Zepsucie: kwaśny zapach, wypłynięcie wody, pleśń, ostry zapach zjełczałego oleju, wyblaknięcie czerwonej barwy oleju św. Jana (utrata aktywności). Nie używaj kremu, którego pochodzenia nie jesteś pewien, i nigdy nie przelewaj go do nieopisanych pojemników.
6 miesięcy z konserwantem, w chłodzie i ciemności
Najgroźniejszy błąd to zrobienie maceratu z arniki mocniejszego niż 1:10, bo „będzie skuteczniejszy”. Nie będzie — będzie za to podrażniał i uczulał. Stężenie arniki to jedyny parametr w tej recepturze, przy którym nie ma miejsca na improwizację. Drugi błąd: nakładanie kremu na otarcia i zadrapania po upadku (rowerzyści, biegacze robią to nagminnie). Arnika działa na stłuczenie POD nieprzerwaną skórą; na otwartą ranę nie wolno jej dawać. Trzeci błąd: pomijanie próby uczuleniowej. Uczulenie na arnikę jest częste i narasta z każdą kolejną aplikacją — reakcja może pojawić się dopiero po dwóch tygodniach codziennego stosowania i wtedy jest gwałtowna. Czwarty: opalanie się po posmarowaniu kremem z dziurawcem, co kończy się fototoksycznym rumieniem. Krem wyszedł dobrze, gdy jest gładki, wyraźnie żółto-pomarańczowy (od arniki) z czerwonawym odcieniem (od dziurawca), wchłania się w 2–3 minuty i po wtarciu daje najpierw przyjemny chłód od mentolu, a po kilku minutach delikatne ciepło i zaczerwienienie od rozmarynu — takie następstwo chłód-ciepło to znak, że proporcje są dobre. Zamienniki: arnikę można zastąpić maceratem z kwiatów nagietka (dużo łagodniejszy, ale i słabszy — nadaje się wtedy do stosowania także u dzieci i na dłużej) albo maceratem z kasztanowca (na siniaki). Dziurawiec zastąpi macerat z kwiatów mydlnicy lub żywokostu (żywokost też WYŁĄCZNIE ZEWNĘTRZNIE i nie na otwarte rany). Olejek rozmarynowy zastąpisz olejkiem z jałowca albo eukaliptusa. I najważniejsza rzecz warsztatowa: żaden krem nie zastąpi rozgrzewki, nawodnienia i snu. Zakwasy (opóźniona bolesność mięśniowa, DOMS) mijają samoistnie w 3–5 dni; krem skraca dyskomfort, nie przyspiesza regeneracji włókien.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszą osobą, która się wypowie.
Zaloguj się, aby dodać komentarz.