Metryczka
- Typ: Krem
- Kategoria: Pielęgnacja
- Trudność: zaawansowany
- Czas przygotowania: 1 godzina 15 minut (przy gotowym maceracie nagietkowym; sam macerat wymaga 4 tygodni)
- Wydajność: ok. 115–120 g — 2 słoiczki po 60 ml lub 4 po 30 ml
- Sezon: lawenda (kwiat): lipiec, ścinana rano po obeschnięciu rosy, gdy rozwinięta jest mniej więcej połowa kwiatów w kłosie — wtedy zawartość olejku jest najwyższa; nagietek (koszyczek) na macerat: czerwiec–wrzesień. Sam krem robi się jednak w małych partiach przez CAŁY ROK, bo trwałość wynosi tylko 3 miesiące — nie ma sensu produkować go na zapas, a szczególnie potrzebny bywa późną jesienią i zimą, gdy suche powietrze z ogrzewania odwadnia naskórek.
Składniki
- FAZA OLEJOWA: 20 ml maceratu nagietkowego na oleju ze słodkich migdałów (lub sam olej migdałowy)
- FAZA OLEJOWA: 10 ml oleju jojoba
- FAZA OLEJOWA: 5 g masła shea nierafinowanego
- FAZA OLEJOWA: 6 g emulgatora Olivem 1000 lub emulgatora oliwkowego (Cetearyl Olivate & Sorbitan Olivate)
- FAZA OLEJOWA: 2 g alkoholu cetylowego (zagęszczacz)
- FAZA WODNA: 45 ml hydrolatu lawendowego
- FAZA WODNA: 10 ml żelu z aloesu zwyczajnego (Aloe vera, min. 98%)
- FAZA WODNA: 3 g gliceryny roślinnej
- FAZA SCHŁODZONA: 15 kropli olejku lawendowego (Lavandula angustifolia) — ok. 0,5% masy kremu
- FAZA SCHŁODZONA: 10 kropli witaminy E (tokoferol)
- FAZA SCHŁODZONA: konserwant kosmetyczny szerokiego spektrum w dawce zgodnej z etykietą producenta (np. Cosgard/Geogard 221 — 0,6–1% masy, czyli ok. 12 kropli na 120 g kremu) — SKŁADNIK OBOWIĄZKOWY, nie opcjonalny
Przygotowanie
- Zdezynfekuj WSZYSTKO, co dotknie kremu: słoiczki, zlewki, termometr, mieszadło, blender — wyparz 10 minut we wrzątku albo przetrzyj alkoholem 70%. Krem zawiera wodę i każda bakteria, którą tu wprowadzisz, urośnie. To nie jest krok, który można pominąć.
- Odważ fazę olejową (macerat, jojoba, shea, Olivem 1000, alkohol cetylowy) do jednej zlewki, a fazę wodną (hydrolat, aloes, gliceryna) do drugiej.
- Podgrzewaj OBIE zlewki jednocześnie w kąpieli wodnej do 70–75 °C. Obie fazy muszą mieć TAKĄ SAMĄ temperaturę w chwili łączenia — różnica większa niż 5 °C to najczęstsza przyczyna rozwarstwienia emulsji.
- Trzymaj obie fazy w 70–75 °C przez 20 minut. To jednocześnie pasteryzacja fazy wodnej i pełne rozpuszczenie emulgatora.
- Wlej fazę WODNĄ cienkim strumieniem do fazy OLEJOWEJ (nie odwrotnie), mieszając bez przerwy. Kolejność ma znaczenie: tak powstaje emulsja typu olej w wodzie.
- Zmiksuj blenderem ręcznym (końcówka do emulgowania lub mikser z jedną trzepaczką) przez 3–5 minut na średnich obrotach. Masa zbieleje i zgęstnieje. Miksuj krótkimi seriami, przechylając naczynie, żeby nie napowietrzyć kremu — pęcherzyki powietrza wprowadzają tlen i przyspieszają psucie.
- Studź, mieszając powoli szpatułką, do temperatury PONIŻEJ 40 °C. Krem gęstnieje dopiero przy stygnięciu — nie panikuj, że tuż po zmiksowaniu jest rzadki jak mleczko.
- Dopiero poniżej 40 °C dodaj olejek lawendowy, witaminę E i KONSERWANT. Powyżej tej temperatury olejek odparuje, a wiele konserwantów traci skuteczność.
- Wymieszaj dokładnie, przez pełną minutę. Konserwant nierozprowadzony równomiernie chroni tylko część kremu.
- Przełóż do wyparzonych, suchych słoiczków (najlepiej z pompką — mniejszy kontakt z powietrzem i palcami). Zakręć po całkowitym wystudzeniu.
- Opisz słoiczek: nazwa, data produkcji, data przydatności (data produkcji + 3 miesiące). Bez daty nie będziesz wiedział, kiedy krem wyrzucić.
Dawkowanie
Wyłącznie zewnętrznie, na skórę twarzy, szyi, dekoltu i dłoni. Nakładaj cienką warstwę na oczyszczoną, lekko wilgotną skórę 1–2 razy dziennie (rano i wieczorem), wklepując opuszkami do wchłonięcia. Wilgotna skóra jest tu ważna: krem ma zamknąć wodę w naskórku, więc nałożony na suchą skórę nawilża słabiej. Omijaj okolicę oczu — olejek lawendowy podrażnia spojówki. Ilość: porcja wielkości ziarna grochu na całą twarz; więcej nie nawilży lepiej, tylko zatka pory. Skóra bardzo sucha i napięta po zimie: dodatkowa, grubsza warstwa na noc. Bez limitu czasu stosowania. Dzieci powyżej 6. roku życia — tak, ale w wersji BEZ olejku lawendowego (sam hydrolat i macerat wystarczą). Niemowlęta i dzieci poniżej 3 lat: NIE stosować wersji z olejkiem eterycznym. Przed pierwszym użyciem obowiązkowa próba uczuleniowa: odrobina kremu na wewnętrzną stronę przedramienia, obserwacja 48 godzin.
Przechowywanie
Lodówka (4–8 °C), w słoiczku szczelnie zamkniętym, najlepiej z pompką. Nabieraj wyłącznie czystą łopatką — palec włożony do słoiczka wprowadza florę bakteryjną skóry wprost do wodnej emulsji. Oznaki zepsucia, przy których krem NATYCHMIAST wyrzucamy (nie ratujemy, nie mieszamy, nie douzupełniamy konserwantem): jakakolwiek zmiana zapachu (kwaśny, stęchły, jak stary ser), zmiana barwy, kropki lub kożuszek na powierzchni (pleśń), rozwarstwienie na warstwę wodną i tłustą, zmiana konsystencji na kluchowatą lub śluzowatą. Uwaga: krem może być skażony bakteriami, zanim cokolwiek zobaczysz — dlatego obowiązuje twarda data 3 miesięcy, nawet jeśli wygląda dobrze.
Trwałość
3 miesiące w lodówce z prawidłowo dawkowanym konserwantem szerokiego spektrum. BEZ konserwantu: maksymalnie 5–7 dni i wyłącznie w lodówce — a i to jest ryzykowne. Emulsja to woda plus tłuszcz plus temperatura pokojowa, czyli podręcznikowa pożywka mikrobiologiczna; brak konserwantu w kremie nie jest naturalnością, tylko błędem technologicznym.
Wskazówki
Największy błąd domowych kremiarzy: pominięcie konserwantu w imię naturalności. To nie jest kwestia poglądów, tylko mikrobiologii — emulsja zawiera wodę i jest pożywką. Bez konserwantu robisz krem na 5 dni do lodówki albo nie robisz go wcale. Drugi błąd: łączenie faz o różnej temperaturze — jeśli faza wodna ma 60 °C, a olejowa 75 °C, emulsja się nie zwiąże albo rozwarstwi po dwóch dniach. Trzeci: dodanie olejku eterycznego i konserwantu do gorącej masy — powyżej 40 °C olejek odparuje, a konserwant może stracić skuteczność. Czwarty: napowietrzenie kremu przez agresywne miksowanie z wyciąganiem końcówki nad powierzchnię — pęcherzyki powietrza to tlen, a tlen to jełczenie. Jeśli krem WYSZEDŁ ZA RZADKI: dotop 1–2 g alkoholu cetylowego albo 1 g emulgatora, przetop całość do 70 °C i zmiksuj ponownie. ZA GĘSTY: rozprowadź 5–10 ml hydrolatu podgrzanego do tej samej temperatury. ROZWARSTWIŁ SIĘ: przetop do 70 °C i zmiksuj — jeśli po powtórnym zmiksowaniu i wystudzeniu rozwarstwia się znowu, emulgatora było za mało (zwiększ do 8 g przy tej ilości fazy olejowej). Zamienniki: brak hydrolatu lawendowego — użyj przegotowanej, ostudzonej wody destylowanej (ale krem będzie uboższy); brak Olivem 1000 — dowolny emulgator kompletny do emulsji O/W (nie sam wosk emulgujący, nie lecytyna, bo te dają emulsje nietrwałe). Sprawdź, czy wyszło: krem jest jednolicie kremowobiały do lekko żółtawego, gładki, bez ziarnistości i kropel wody, wchłania się w 2–3 minuty i nie zostawia tłustego filmu; po dobie w lodówce nadal jest jednorodny — rozwarstwienie po pierwszej nocy oznacza nieudaną emulsję.
Przeciwwskazania
OLEJEK LAWENDOWY: linalol i jego produkty utleniania to jedne z najczęstszych alergenów kontaktowych w kosmetyce; utleniony olejek (stary, otwarty od dawna, trzymany na świetle) uczula znacznie silniej niż świeży. Nie przekraczaj 0,5–1% olejku w recepturze — więcej nie działa lepiej, tylko podrażnia. Nie stosować u dzieci poniżej 3. roku życia i przy padaczce. W ciąży (zwłaszcza w I trymestrze) pomiń olejek lawendowy — użyj samego hydrolatu, który jest bezpieczny. Istnieją doniesienia wiążące regularne stosowanie olejku lawendowego i z drzewa herbacianego na skórę chłopców przed okresem dojrzewania z ginekomastią (aktywność estrogenopodobna in vitro) — dla dzieci rób wersję bez olejku. NAGIETEK: alergia na rośliny astrowate (Asteraceae — nagietek, rumianek, arnika, bylica, ambrozja) wyklucza macerat nagietkowy; zastąp go czystym olejem migdałowym lub jojoba. OLEJ ZE SŁODKICH MIGDAŁÓW: alergia na orzechy — zastąp olejem jojoba lub słonecznikowym. KONSERWANT: nie pomijaj go i nie zastępuj witaminą E ani olejkiem z drzewa herbacianego — witamina E jest przeciwutleniaczem chroniącym TŁUSZCZE przed jełczeniem, a nie konserwantem chroniącym przed bakteriami i pleśnią; to dwie zupełnie różne funkcje i mylenie ich jest najgroźniejszym błędem w domowej kosmetyce. Krem bez konserwantu, nakładany na skórę twarzy, może być źródłem zakażenia (Pseudomonas aeruginosa, Staphylococcus aureus), szczególnie przy uszkodzonej skórze. NIE STOSOWAĆ na: rany otwarte, sączące zmiany zapalne, aktywny trądzik różowaty w rzucie (olejek może zaostrzyć rumień), skórę zmienioną chorobowo bez konsultacji z dermatologiem, okolicę oczu i błony śluzowe. Przy AZS i skórze bardzo reaktywnej: obowiązkowa próba uczuleniowa i wersja bez olejku eterycznego.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszą osobą, która się wypowie.
Zaloguj się, aby dodać komentarz.