Macerat
Macerat lawendowy to nie to samo co olejek eteryczny z lawendy — tu chodzi o łagodny, tłusty wyciąg, którym można wmasować całe plecy dziecka albo natrzeć karku po ciężkim dniu, bez ryzyka podrażnienia, jakie niesie olejek destylowany. Do oleju przechodzą z kwiatostanów linalol i octan linalylu (odpowiedzialne za wyciszające działanie przez węch i przez skórę), kwas rozmarynowy, garbniki i flawonoidy. Preparat służy do masażu relaksacyjnego, do natłuszczania skóry przed snem, do wcierania w skronie i kark przy napięciowym bólu głowy, a także jako baza do balsamów i świec do masażu. Dla wyraźniejszego działania na sen dodaje się kilka kropli olejku eterycznego — ale to opcja, a nie konieczność.
ZEWNĘTRZNIE. Masaż relaksacyjny: 10–15 ml na masaż pleców i karku dorosłego, 1 raz dziennie wieczorem, bez ograniczeń czasowych — to preparat pielęgnacyjny, nie leczniczy. Napięciowy ból głowy: wetrzyj 3–5 kropli w skronie, kark i za uszami (omijając okolicę oczu), 2–3 razy dziennie. Rytuał przed snem: 5 ml wmasuj w stopy i podeszwy 30 minut przed położeniem się. Do kąpieli: 1 łyżka maceratu wymieszana z 2 łyżkami mleka lub śmietanki (żeby się rozproszył, a nie pływał kożuchem), kąpiel 15 minut w wodzie 37 °C. Dzieci: od 3. roku życia — wersja BEZ olejku eterycznego, 5–10 ml na masaż pleców i nóg przed snem. Niemowlęta od 3. miesiąca: WYŁĄCZNIE wersja bez olejku eterycznego i bez chmielu, 3–5 ml na masaż brzuszka i nóg, po uprzedniej próbie uczuleniowej na małym fragmencie skóry (24 godziny obserwacji). Nie stosować doustnie.
Ciemna butelka ze szkła, szczelnie zakręcona, 12–18 °C, bez dostępu światła. Olej migdałowy jełczeje szybciej niż oliwa — po otwarciu zużyj w ciągu 6 miesięcy. Zjełczały macerat pachnie kredkami świecowymi i starym olejem zamiast lawendą; taki nadaje się już tylko do wyrzucenia, bo nadtlenki lipidowe podrażniają skórę i mogą uczulać. Jeśli używasz do masażu dziecka, przelej porcję roboczą (30–50 ml) do małej butelki z pompką, a resztę trzymaj zamkniętą — ograniczasz kontakt z tlenem.
10–12 miesięcy w ciemnej butelce (olej migdałowy jest mniej trwały niż oliwa — witamina E jest tu naprawdę potrzebna)
Największy błąd: stawianie słoika z lawendą na słońcu, bo tak się robi olej z dziurawca. Dziurawiec potrzebuje światła (fotochemia hiperycyny), lawenda go nie znosi — traci olejek i wychodzi wyblakły, bezzapachowy olej. Drugi błąd: susz starszy niż rok. Lawenda po roku pachnie jeszcze ładnie w saszetce, ale zawartość linalolu i octanu linalylu jest już o połowę niższa — do maceratu bierz susz z ostatniego sezonu. Trzeci błąd: dolewanie olejku eterycznego do gorącego oleju — odparuje. Zawsze do zimnego. Jak poznać, że wyszło: olej ma barwę od jasnożółtej do zielonkawozłotej, wyraźnie i czysto pachnie lawendą, jest lekki i szybko się wchłania. Jeśli po odcedzeniu pachnie tylko olejem, surowiec był stary albo za mało go dałeś — dobrym ratunkiem jest podwójny wyciąg: zalej świeżą porcję suszu (kolejne 30 g) tym samym olejem i maceruj jeszcze 3 tygodnie. Chcesz wersję mocniej nasenną — dodaj 10 g szyszek chmielu i 10 g melisy; chcesz wersję pod kark i barki, na napięcie mięśniowe — dodaj 10 g rozmarynu, ale wtedy nie używaj tego u dzieci. Do świec do masażu: 100 ml maceratu + 20 g wosku sojowego + 10 g masła shea.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszą osobą, która się wypowie.
Zaloguj się, aby dodać komentarz.