Syrop
Syrop z dojrzałych owoców bzu czarnego to najlepiej przebadany domowy preparat przeciwinfekcyjny polskiego zielarstwa. Owoce zawierają antocyjany (cyjanidyno-3-glukozyd i 3-sambubiozyd), które hamują wnikanie wirusów grypy do komórek nabłonka i blokują neuraminidazę wirusową, do tego flawonoidy, witaminę C i kwasy owocowe. W praktyce syrop działa napotnie, przeciwgorączkowo i przeciwzapalnie, a przy grypie i przeziębieniu skraca czas trwania objawów, jeśli zacznie się go brać w pierwszych 48 godzinach. Kluczowa jest jedna rzecz: surowe owoce bzu są TOKSYCZNE (zawierają sambunigrynę, glikozyd cyjanogenny) i syrop trzeba obowiązkowo wygotować. Bez obróbki termicznej zamiast leku dostaniesz wymioty i biegunkę.
Profilaktycznie (sezon jesienno-zimowy): dorośli 1 łyżka (15 ml) raz dziennie rano; dzieci 6–12 lat 1 łyżeczka (5 ml) raz dziennie. Przy infekcji, od pierwszych objawów: dorośli 1 łyżka (15 ml) 3–4 razy dziennie; dzieci 1–3 lata pół łyżeczki (2,5 ml) 2 razy dziennie; dzieci 4–6 lat 1 łyżeczka (5 ml) 2–3 razy dziennie; dzieci 7–12 lat 1 łyżeczka (5 ml) 3–4 razy dziennie; młodzież powyżej 12 lat jak dorośli. Najlepiej rozpuścić dawkę w ciepłej (nie wrzącej) wodzie i wypić przed snem — syrop działa napotnie, więc trzeba się położyć pod pierzynę i uzupełniać płyny. Kluczowe jest wczesne rozpoczęcie: przyjęty w pierwszych 24–48 godzinach infekcji skraca ją realnie, wzięty na czwarty dzień grypy daje niewiele. Kuracja doraźna: do 7–10 dni. NIE PODAWAĆ dzieciom poniżej 1. roku życia.
Ciemne butelki lub małe słoiczki (250 ml), szczelnie zamknięte, w chłodnym i ciemnym miejscu — antocyjany rozkładają się w świetle i cieple, syrop wtedy brunatnieje i traci działanie. Po otwarciu wyłącznie w lodówce. Nabieraj czystą, suchą łyżką. Objawy zepsucia: bąbelki gazu, drożdżowy lub kwaśny zapach, kożuch pleśni, wypychanie zakrętki — nie próbuj ratować przez przegotowanie, wylej. Butelkuj w małych porcjach: syrop, którego przez dwa miesiące nie otwierasz, jest bezpieczniejszy niż jeden wielki słój odkręcany codziennie.
12 miesięcy w szczelnie zamkniętej butelce w chłodnym i ciemnym miejscu; po otwarciu 4–6 tygodni w lodówce
Najgroźniejszy błąd tego przepisu to skracanie gotowania „żeby nie zniszczyć witamin”. Antocyjany, które są tu substancją czynną, znoszą 30 minut gotowania bardzo dobrze; sambunigryna nie znosi ich wcale — i o to właśnie chodzi. Kto skraca gotowanie, robi sobie środek wymiotny. Drugi błąd to zostawianie szypułek: obieranie widelcem jest żmudne, ale zielone szypułki to koncentrat glikozydów cyjanogennych i wyraźna gorycz w gotowym syropie. Trzeci błąd to zbiór niedojrzałych baldachów — dojrzały baldach zwisa pionowo w dół, niedojrzały sterczy na boki. Sok z bzu czarnego brudzi wszystko na fioletowo i z ubrań już nie schodzi: pracuj w fartuchu i nie używaj drewnianej deski. Nie zbieraj bzu przy drogach i torach — rośnie tam masowo i równie masowo kumuluje spaliny. Dobry syrop jest głęboko purpurowo-czarny, prawie nieprzezroczysty, gęsty, o cierpko-owocowym, lekko korzennym smaku. Jeśli po kilku miesiącach zbrunatniał — trzymałeś go w świetle i antocyjany się rozłożyły; nadal jest jadalny, ale jako lek już niewiele wart. Imbir, cynamon i goździki nie są obowiązkowe, ale poprawiają działanie napotne i maskują charakterystyczny, lekko mysi zapach surowca. Owoce można zamrozić po zbiorze i przerobić w spokoju zimą — mrożenie nie niszczy antocyjanów.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszą osobą, która się wypowie.
Zaloguj się, aby dodać komentarz.